Jak założyć kubeczek menstruacyjny

Kiedy zakładam kubeczek, bliżej mi do Josephine Baker niż Anny Pavlovej. 

Od kiedy kubeczek menstruacyjny wkradł się w moje życie (tak, lepiej tego nie ujmę – skradał się i podsuwał się to tu, to tam, coraz bardziej zachęcając mnie do zmiany w dziedzinie miesiączkowania), wszelkie materiały edukacyjne, informacyjne i poradnikowe w zakresie korzystania z tego gadżetu mam obstukane na blachę.
Zwiń kubeczek, wsuń, czekaj aż się rozłoży…

Moje doświadczenie jednak jest takie, że rozkładał się tylko jeden – Lady Cup, ale za to był tak sztywny i tak mnie uwierał, że chciałam oszaleć. Swoją drogą, żal był wielki, bo kolor ładniutki sobie zakupiłam… Tak czy inaczej. Rozkładał się Lady Cup, a wszelkie miększe, które były doskonałe dla moich wrażliwych trzewii postanowiły podnieść bunt i nie posłuchać żadnego kubeczkowego poradnika.

Pozostało mi zaprzyjaźniać się nie tylko z kubeczkiem ale moim ciałem, którego z tej strony aż tak dobrze nie znałam. Przynajmniej do tej pory. Oto co wynikło z moich eksperymentów.

Składanie kubeczka
Poradniki uwzględniają co najmniej dwa sposoby na składanie kubeczka przed aplikacją – jedno to tzw diamond (złożenie krawędzi tak, że tworzy się swoistego rodzaju “trókącik”, który wsuwamy do śroka) drugi to złożenie w literę C lub U (zależy jak na to patrzeć). U mnie zdecydowanie lepiej sprawdziło się to drugie. Dzięki takiemu złożeniu całość była od razu wśrodku, a ja nie musiałam się martwić, ze krawędź gdzieś się na dobre przyhaczy o kubeczek i nijak nie rozłoży.

Pozycja ciała
Zakładanie kubeczka to nie jest czynność filmowa czy reklamowa. Nie ma w niej poezji i uroku baletu klasycznego. Nie możesz tego zrobić tak, jak zakłada się pończochy na pinupowych fotkach. O nie nie. Tutaj bardziej sprawdzi się nowoczesna forma, pełna rozkroków i wypięć pośladków, przykuców i szpagatów. Nie bój się! Przecież robisz to we własnej łazience! Dobrze sprawdza się postawienie nogi wysoko, lub szeroki przysiad. Chodzi o to, żebys miała pełną swobodę w sięganiu dłonią do pochwy. A sięgnać trzeba!

Wkładanie
Wsuwam do środka śmiało i pewnie, wsuwając palce razem z kubeczkiem do pochwy. Pochwa jest elastyczna, pochwa jest nasza, w dobrych warunkach, z odpowiednią łagodnością możemy sobie poradzić z jej ciasnością i na pewno nie zrobimy sobie krzywdy.
Kubeczka nie upycham do samej góry. Pozwalam mu leciutko wystawać, bo dzięki temu mogę go ułożyć.

Układanie
Teraz zaczyna się dodakowa zabawa. Kiedy sprawdzam palcem obwód kubeczka w wejścu pochwy, najczęściej wyczuwam zagięcie. To naturalne, miękki kubeczek mógł się nie rozłożyć. Łapię go więc w palce i zaczynam układanie. Lekko obracam, wysuwając delikatnie i wsuwając – jakbym go dokręcała. Mogę też manipulować w przód i w tył, pomagając sobie mięśniami dna miednicy. Kurczę i rozkurczam a kubeczek przy kolejnym lekkim obrocie idealnie się rozkłada. Cały czas nogi mam ustawione szeroko, żeby było mi po prostu wygodnie. Taniec z kubeczkiem dobiega końca, kiedy czuję, że krawędź jest okrągła i zasłania światło pochwy. Mogę go lekko wsunąć jeśli za bardzo wystaje, ale zwykle się nie przejmuję, bo za chwilę po kilku krokach i tak podchodzi nieco w górę.

I o… Jestem nie tylko zabezpieczona ale też po takiej sesji rozkraczonego pilatesu mam dobry nastrój wyobrażając sobie jakby to pociesznie wyglądało z boku.
Wyciąganie to bułka z masłem, o ile znowu dobrze rozszerzysz nogi i solidnie złapiesz dół kubeczka. Czasem pomaga płatek waty lub papier toaletowy – wtedy nic się nie ślizga.

Podsumowując, może i używanie kubeczka nie jest tak malownicze jak życie w instagramie – ale Josephine Baker stała się ikoną seksu nie wyginając się subtelnie. Kochała za to swoje ciało. Więc my też możemy.  Tym optymistycznym akcentem zachęcam Was do zawierania przyjaźni z własnym ciałem przy pomocy rozkroków i szpagatów…