Facet w trójkącie

facet_w_trojkacie

Wiedza i porozumienie

Lubię dziewczyny, które wiedzą, co lubią. Choć może nadmierna pewność siebie pasuje do bardzo wąskiej grupy kobiet i przy innych gasi tzw “czynnik seksowności.” Żeby było jasne… jak najbardziej popieram pewność siebie kobiet. Nie znaczy to jednak, że subiektywnie mnie osobiście pewność siebie wszystkich kobiet kręci seksualnie. Podobnie ma się sprawa z byciem niepewną siebie wątłą księżniczką. Jedne z tym są urocze i chce się człowiek nimi zająć, inne wręcz irytują.

Wracając do rzeczy. Kobiety, które wiedzą co lubią, zwłaszcza w seksie, to jest jakiś konkret, z którym jest pole na rozmowę i porozumienie. Takie dziewczyny też nie czekają bezwolnie na to, co zrobi partner – dbają o siebie. Co wg mnie jest seksowne i tyle.

“Ten drugi” w łóżku z nami?

Kiedy pierwszy raz to zrobiła byłem zaskoczony. Myślałem, że będę na randce jedynym amantem dla mojej nowej (wtedy) dziewczyny. W życiu nie przypuszczałem, że to w ogóle mi się spodoba.
Jasne. Już się Wam filmią jakieś zboczeństwa. Nie, nie bzykałem dziewczyny z drugim facetem. Za to w torebce przyniosła wibrator. Nieduży, zupełnie idiotycznie zabawkowy w wyglądzie. Nawet kolor miał głupi – wściekle zielony.
Mimo zaskoczenia, myśl o tym, ze go ma jest tak podniecająca dla mnie jak wsunięcie mi stringów do kieszeni, zdjętych w łazience restauracji. Jest to jakaś obietnica, jest to coś, co ekscytuje.

Maniek, złota rączka… czyli kontroluj sytuację

My faceci lubimy urządzenia. Lubimy ich używać, warczeć nimi, widzieć ich skuteczność. Jak Maniek złota rączka. Wibrator w łapie na ciele partnerki jest takim właśnie urządzeniem. Widzisz jego bezpośrednie wymierne efekty. Widzisz, jak ona drży, jak się porusza, jak wzdycha. Wszystko megapodniecająco, przy zachowaniu totalnej przytomności umysłu – co, umówmy się, jest nie do zrobienia, kiedy sam jesteś w środku akcji. Nie każdy oczywiście odnajdzie sie w takiej zabawie. Znam gości, których interesuje jedynie “zamoczenie ogóra”, a cała reszta nie ma dla nich najmniejszego znaczenia (przyjemnosć partnerki jest tutaj elementem równie istotnym, co kolor narzuty na wyrku, pod warunkiem, że jęczy i krzyczy, a jego to upewnia, że ma dość dużego ptaka). Znam też takich, którzy wyraźnie mówią, że to dla nich część zabawy. I wierzcie mi, to jest niezła zabawa, dająca duże poczucie sprawczości i satysfakcji. Fakt, że możesz to w pełni kontrolować daje Ci niewątpliwie władzę, a przede wszystkim możesz zobaczyć, co na nią działa. Niespodzianką zawsze są dla niej rzeczy, które niezależnie wykonuję obok wibratora. Pozwalam jej też smyrać mnie wibratorem. Tym małym, idiotycznym.

Od tamtej randki, kiedy wyjęła zielony wibrator z torebki, cenię sobie wsparcie takich małych zabawek. Zawsze się sprawdzają, choć nie zawsze ich używamy.

Ona kwili, ja się puszę. Ona potem oddaje mi się po raz drugi z ogromnym entuzjazmem, wszyscy są szczęśliwi.

 

Do następnego.

Michał